Winnetou - Tom I

Autor: Karol May

podrzucił w
górę konia i jeźdźca, a kiedy potem obaj upadli na ziemię, zaczął ich wściekle obrabiać szarpiąc
bezustannie rogami. Hawkens wołał, jak mógł najgłośniej, o pomoc. Choć dzieliło mnie
od niego jeszcze jakich sto pięćdziesiąt kroków, nie mogłem się wahać ani chwili. Strzał z
mniejszej odległości byłby niewątpliwie pewniejszy, ale gdybym się spóźnił, Hawkens mógłby
umrzeć. Spodziewałem się, że gdybym nawet dobrze nie trafił, to przynajmniej odwrócę
uwagę potwora od przyjaciela. Stanąłem, wymierzyłem w lewą łopatkę i wystrzeliłem. Bawół
podniósł głowę, jak gdyby nadsłuchiwał, i odwrócił się powoli.
Ujrzawszy mnie, rzucił się w moją stronę, ale gnał już ze zmniejszającą się ciągle szybkością,
dzięki czemu udało mi się choć z gorączkowym pośpiechem nabić powtórnie. Uporałem
się z tym, kiedy byk był ode mnie o jakieś trzydzieści kroków. Wskutek utraty sił biegł już
powoli, ale zbliżał się do mnie z pochyloną głową i zakrwawionymi oczyma jak groźne przeznaczenie,
którego nie można wstrzymać.


Strony: