Winnetou - Tom I

Autor: Karol May

się i łypnął oczyma za Samem Hawkensem. Co za potężne zwierzę!
Olbrzymia głowa ze sklepioną wysoko czaszką, szerokim czołem i krótkimi wprawdzie,
ale mocnymi, wygiętymi w górę rogami, gęsta, kudłata grzywa na szyi i piersi oraz wznoszący
się ku przednim łopatkom grzbiet przedstawiały obraz pierwotnej, surowej siły. Tak, to
była niebezpieczna bestia, ale widok jej podsycał pragnienie, by zmierzyć się z jej żywiołową,
zwierzęcą siłą.
Nie wiem, czy ja popędziłem deresza, czy też on sam mnie uniósł. Wypadł z zarośli i skierował
się w lewo; szarpnąłem go jednak w prawo i pognałem prosto na byka, który posłyszał,
że się zbliżam, odwrócił się, a ujrzawszy mnie, pochylił głowę, aby konia i jeźdźca przyjąć
rogami. Sam Hawkens krzyczał z całych sił, ale ja nie miałem czasu spojrzeć w jego stronę.
Nie mogłem poczęstować bizona kulą, bo nie stał mi dobrze na strzał, a po wtóre, koń opierał
mi się i leciał ze strachu wprost na groźnego olbrzyma. Byk rozstawił tylne nogi, a głowę
podniósł w górę, aby wziąć konia na rogi.


Strony: