Winnetou - Tom I

Autor: Karol May

podpisany testament. Biorę na cel młodą krowę na prawo za
nim. Uważajcie, gdzie jej wpakuję kulę! Za łopatką skośnie w serce, to najlepszy i najpewniejszy
strzał oprócz strzału w oko. Ale chyba wariat celowałby w bizona z przodu, aby go
trafić w oko! Stańcie tutaj i wciśnijcie się z koniem w zarośla! Skoro mnie spostrzegą, rzucą
się do ucieczki i cała ta dzika gonitwa przejdzie tędy. Ale niech was Bóg broni przed myślą
opuszczenia tego miejsca, zanim nie powrócę lub was nie zawołam!
Odjechał zwolna i cicho, dopiero gdy wykonałem jego rozkaz zajmując stanowisko między
dwoma krzakami. Dziwne uczucia mną owładnęły. Czytałem często, jak się poluje na bizony,
i pod tym względem nikt by mi nic nowego nie powiedział, ale zawsze jest różnica między
tym, co jest napisane, a rzeczywistością, w której się to przeżywa. Tego dnia po raz pierwszy
w życiu widziałem bawoły. Zwierząt, na które dawniej polowałem, nie można było nawet
porównać z tymi niebezpiecznymi olbrzymami. Należałoby więc przypuścić, że stosownie do
rozkazu Sama wstrzymam się


Strony: