Winnetou - Tom I

Autor: Karol May

/> – Ach, kochany Samie! To chyba nie bawoły?
– Oczywiście, że bawoły. To bizony, prawdziwe bizony, znajdujące się w drodze, pierwsze,
które widzę w tym roku. A teraz musicie przyznać, że mr. White miał słuszność: bizony i
29
Indianie. Zamiast Indian napotkaliśmy tylko ich ślady, ale bawoły mamy przed sobą w całej
okazałości. Cóż wy na to, jeśli się nie mylę, hę?
– Musimy podjechać ku nim!
– Rozumie się!
– I przypatrzyć się im.
– Przypatrzyć? Rzeczywiście przypatrzyć? – zapytał spoglądając na mnie z ukosa, z bezmiernym
zdumieniem.
– Tak. Nie widziałem jeszcze nigdy bizonów i chciałbym bardzo dokładnie je obejrzeć.
Byłem zaciekawiony jako zoolog, czego mały Sam nie mógł zrozumieć. Załamał ręce i
rzekł:
– Obejrzeć, tylko obejrzeć? Zupełnie tak samo jak malec, który przykłada oczy do szpary
w królikami, aby podpatrzyć króliki. O greenhornie, co ja z wami przeżywam! Ja nie będę im
się przypatrywał ani ich oglądał, lecz będę na nie polował!
– Dzisiaj, w niedzielę?

Strony: