Winnetou - Tom I

Autor: Karol May

siebie.
– Dobra nasza! – krzyknął. – Otóż są. Pierwsze w tym roku!
– Co? – zapytałem.
Ujrzałem daleko przed sobą osiemnaście, a może dwadzieścia zwolna poruszających się
punktów.
– Co? – powtórzył kręcąc się żywo na siodle. – Nie wstydzicie się pytać? Ach, prawda,
wszak jesteście greenhorn, i to potężny! Takie osobniki jak wy nie widzą często, choć oczy
mają otwarte. Bądźcie łaskawi zgadnąć, najszanowniejszy sir, co to za istoty kręcą się tam,
gdzie spoczęły wasze piękne oczy!
– Zgadnąć? Hm! Wziąłbym je za sarny, gdybym nie wiedział, że ten rodzaj zwierzyny żyje
w gromadkach liczących najwyżej dziesięć sztuk. Biorąc także pod uwagę odległość, trzeba
powiedzieć, że owe zwierzęta, chociaż. wydają się stąd tak małe, muszą być znacznie większe
od sarn.
– Sarny, hi! hi! hi! – śmiał się. – Sarny tu, w górze, nad źródłami Kanadianu! To się wam
znakomicie udało!
Ale to, co potem powiedzieliście, było nieźle pomyślane. Tak, to większe zwierzęta, o
wiele większe od sarn.

Strony: