Winnetou - Tom I

Autor: Karol May

sir! Czy nie mielibyście ochoty przejść do mnie?
– Trudno wchodzić w to, czy mam ochotę, czy nie, mr. White. Ja nie mogę.
– Czemu?
– Bo mnie tutaj trzyma obowiązek.
– Pshaw! Ja biorę to na siebie.
– To mi się na nic nie przyda, jeślibym ja sam nie mógł się usprawiedliwić. Przysłano mnie
tutaj do pomocy przy pomiarze tego sektora, nie wolno mi się przeto stąd ruszyć, ponieważ
jeszcze nie wykonaliśmy naszego zadania.
– Bancroft dokończy z tamtymi trzema.
– Tak, ale kiedy i jak? Nie, ja muszę tu zostać.
– Zważcie, że to dla was niebezpieczne!
– Jak to?
– Pytacie jeszcze? Widzicie chyba, że porobiliście sobie z tych ludzi nieubłaganych wrogów.
– Nie. Przecież im nic nie zrobiłem.
– To prawda albo raczej – było prawdą dotychczas. Ponieważ jednak powaliliście jednego
z nich na ziemię, stosunki między wami są zerwane.
– Być może, ale ja się nie boję. Właśnie przez to uderzenie zdobyłem sobie poważanie.
Nieprędko ktokolwiek porwie się znów na mnie. Zresztą Hawkens, Stone i Parker są ze


Strony: