Winnetou - Tom I

Autor: Karol May

/> rozkazywać, a już najmniej wy, mr. White!
– To prawda, że jesteśmy sobie równi –rzekł napadnięty spokojnie. – Żaden z nas nie jest
obowiązany przyjmować od drugiego rozkazów. Ale skoro jeden widzi, że drugi szkodzi
przedsiębiorstwu, w którym obydwaj pracujemy, jego powinnością jest zwrócić drugiemu
25
uwagę na jego błędy. Wy szukacie, jak się zdaje, celu swojego życia w baryłce brandy. Wszyscy,
szesnastu ludzi, których tu zastałem przyjechawszy przed dwoma godzinami, byli pijani.
– Przed dwoma godzinami – przerwał mu Bancroft. – Tak długo już tu jesteście?
– Oczywiście. Przypatrzyłem się już zdjęciom i dowiedziałem się, kto je robił. Wy żyliście
sobie jak w raju, tymczasem jeden, i to najmłodszy z was, dźwigał cały ogrom pracy.
Na to Bancroft zwrócił się do mnie i syknął:
– To wy powiedzieliście o tym, nikt inny! Nie wypierajcie się, nikczemny kłamco i podstępny
zdrajco!
– Nie – odparł mr. White. – Wasz młody kolega postąpił jak dżentelmen; wyrażał się o was
tylko dobrze i brał was w obronę.


Strony: