Winnetou - Tom I

Autor: Karol May

zrobicie, jeśli
Zachowacie te prywatne zapiski, gdyż mogą się wam one później bardzo przydać. A teraz
zbudźmy tych sławetnych dżentelmenów.
Wstał i wszczął alarm. "Dżentelmeni" powyłazili z zarośli z błędnymi oczyma i zmienionymi
twarzami. Bancroft gotów był uciec się do grubiaństw ze złości, że go zbudzono, okazał
się jednak uprzejmy, gdy usłyszał, że przybył mr. White z najbliższego sektora. Widzieli się
po raz pierwszy. Bancroft podał mu przede wszystkim kieliszek wódki, ale źle się z tym wybrał.
White skorzystał z tej grzeczności w ten sposób, że posłużyła mu za temat do umoralniającego
kazania, jakiego Bancroft chyba jeszcze w życiu nie słyszał. Zdumiony pijak milczał
przez chwilę, ale potem rzucił się na White'a, chwycił go za ramię i krzyknął:
– Panie, wasze nazwisko?
– White.
– Kim jesteście?
– Starszym inżynierem sąsiedniego sektora.
– Czy tam może wam kto rozkazywać?
– Sądzę, że nie.
– A więc! Ja jestem Bancroft, starszy inżynier tutejszego sektora, i nikt nie ma prawa mi tu

Strony: