Winnetou - Tom I

Autor: Karol May

następnie spytałem:
– Przybywacie z własnej inicjatywy, mr. White? Czy sprowadza was coś ważnego?
– Bynajmniej. Chciałem się tylko przekonać, czy wszystko tu w porządku, no i pomówić z
wami. Myśmy już skończyli nasz sektor, a wy swojego jeszcze nie?
– Winne temu trudności terenu. Zamierzam...
– Wiem, wiem! – przerwał mi. – Wiem niestety o wszystkim. Gdybyście wy nie pracowali
w trójnasób, Bancroft byłby dziś tam, gdzie rozpoczął.
– Tak nie jest, mr. White. Nie wiem wprawdzie, skąd macie to błędne mniemanie, że tylko
ja byłem pilny, ale moim obowiązkiem...
– Cicho, sir, cicho! Chodzili posłańcy od nas do was i z powrotem, a ja ich o wszystko
wypytywałem. To bardzo szlachetnie z waszej strony, że bierzecie w obronę tych pijaków, ale
24
ja chciałbym usłyszeć prawdę. Ponieważ zaś widzę, że jesteście zbyt skromni, aby mi ją powiedzieć,
przeto spytam nie was, lecz Sama Hawkensa. Usiądźmy!
Poszliśmy do namiotu. White usiadł przed nim na trawie i skinął na nas, żebyśmy zrobili to
samo, po czym zaczął wypytywać


Strony: