Winnetou - Tom I

Autor: Karol May

wódki, przeto obowiązek pracy spoczywał oczywiście
wyłącznie na mnie, a oni spokojnie przeplatali sobie pijatykę spaniem. Wheeler był dla mnie
jeszcze najuprzejmiejszy z nich wszystkich, ponieważ miał tyle rozumu, by się zorientować,
że męczyłem się za nich, nie będąc wcale do tego zobowiązany. Że praca nasza na tym cierpiała,
tego oczywiście nie trzeba podkreślać.
Reszta towarzystwa pozostawiała również wiele do życzenia. Przybywszy na sektor, zastaliśmy
w nim dwunastu westmanów. Jako nowicjusz, szanowałem ich z początku ogromnie,
lecz wnet przekonałem się, że mam do czynienia z ludźmi o bardzo niskim poziomie moralnym.
Dodano ich nam do obrony i pomocy. Szczęściem przez całe trzy miesiące nie zaszło nic
takiego, co by mnie zmusiło do uciekania się pod ich nader wątpliwą obronę, a co do pomocy,
to można śmiało powiedzieć, że zeszło się tu niczym na schadzkę dwunastu największych
próżniaków w Stanach Zjednoczonych.
Jak smutnie musiała w takich warunkach wyglądać u nas karność!
Bancroft, komendant z tytułu i z urzędu, udawał,


Strony: