Winnetou - Tom I

Autor: Karol May

/> im przy tym, toteż niebawem zniknęła okazywana mi przez nich z początku przychylność.
Nie dałem się tym zbić z tropu i robiłem, co do mnie należało. Wkrótce też zorientowałem
się, że moi koledzy posiadali niezbyt duży zasób wiedzy. Zwalali na mnie najtrudniejszą
robotę, a sami szukali okazji do uprzyjemniania sobie życia. Nie sprzeciwiałem się temu
obarczaniu mnie pracą, wierząc, że im więcej się musi dokonać, tym więcej nabiera się sił i
doświadczenia.
Starszy inżynier, mr. Bancroft, był z nich najbardziej wykształcony, ale okazało się niestety,
że lubi wódkę. Przywieziono z Santa Fé kilka baryłek tego zgubnego napoju, a od tego
czasu nasz przełożony zajmował się więcej brandy13 niż przyrządami mierniczymi. Nieraz
potrafił przeleżeć pół dnia na ziemi zupełnie pijany. Trzej surweyorzy, Riggs, Marcy i Wheeler,
musieli, jak zresztą i ja, płacić za dostawy, aby więc nie ponieść straty, pili z nim na wyścigi.
Nie trudno sobie wyobrazić, że i ci dżentelmeni nie zawsze byli w najlepszej formie.
Ponieważ ja nie próbowałem nawet


Strony: