Winnetou - Tom I

Autor: Karol May

najdrobniejszych szczegółów. Nie pozostawało mi nic innego, jak przedstawić się
kolegom, którzy czekali na mnie w mieszkaniu starszego inżyniera. Poszedłem do nich w
towarzystwie Henry'ego i Sama Hawkensa. Przyjęli mnie nader serdecznie, nie biorąc za złe
spóźnienia, wiedzieli bowiem, że przyczyną tego była właśnie ta niespodzianka.
Pożegnawszy się nazajutrz z mymi gospodarzami, udałem się do Henry'ego. Zacząłem mu
dziękować, ale on potrząsnąwszy mnie silnie za ręce, przerwał mi tymi słowy:
– Nie ma o czym mówić, sir! Wysyłam was tylko dlatego, żeby moja stara flinta mogła się
jeszcze na coś przydać. Gdy wrócicie, odszukacie mnie i opowiecie, coście przeżyli i czego
doświadczyliście. Wówczas dopiero się okaże, czy jesteście jeszcze tym, czym dzisiaj, mimo
iż się do tego nie chcecie przyznać, mianowicie greenhornem, jakiego szukać pod słońcem.
To rzekłszy, wypchnął mnie za drzwi. Obróciłem się jeszcze raz i zobaczyłem łzy w jego
oczach.
ROZDZIAŁ II
KLEKI-PETRA
Zbliżał się koniec wspaniałej, północno-amerykańskiej


Strony: