Winnetou - Tom I

Autor: Karol May

oryginała.
Obejrzawszy mnie od stóp do głów, westman rzekł cienkim głosem do rusznikarza:
– Czy to jest ten młody greenhorn, o którym opowiadaliście, mr. Henry?
– Tak – potwierdził zapytany.
– Well! On mi się nawet dosyć podoba. Spodziewam się, że Sam Hawkens także mu się,
spodobał, hi! hi! hi! Z tym piskliwym, dziwnym nieco śmiechem zwrócił się
w stronę drzwi, w których ukazali się właśnie pan i pani domu. Powitali myśliwca w taki
sposób, iż można było wnosić, że go już kiedyś widzieli. Potem poproszono nas do jadalni.
Poszliśmy za tym wezwaniem, przy czym Hawkens ku memu zdziwieniu nie odłożył
strzelby ani kapelusza. Dopiero gdy wyznaczono nam miejsca przy stole, rzekł wskazując na
swą starą pukawkę:
– Prawdziwy westman nie spuszcza nigdy z oka swej strzelby, a tym bardziej nie czynię
tego ja z moją zacną Liddy. Zawieszę ją koło firanek.
A więc strzelbę swoją nazywał "Liddy"! Później oczywiście dowiedziałem się, że wielu
myśliwców, uganiających po Zachodzie, obchodzi się ze swymi strzelbami jak z żywymi

Strony: