Winnetou - Tom I

Autor: Karol May

naprzeciw, by ich powitać.
Wszyscy trzej przybyli istotnie o umówionej porze. Henry przedstawił mi trochę tępo i
niezgrabnie wyglądającego młodzieńca, mr. Blacka, a następnie westmana Sama Hawkensa.
Westmana! Przyznaję otwarcie, że nie wyglądałem chyba zbyt mądrze, kiedy spoczęło na
nim moje zdziwione spojrzenie. Takiej postaci nie widziałem nigdy przedtem; później oczywiście
poznałem inne jeszcze dziwniejsze. Ten człowiek i tak już osobliwy potęgował jeszcze
to wrażenie tym, że stał tu, w wytwornym salonie, zupełnie tak, jakby przybył prosto z puszczy
– z kapeluszem na głowie i strzelbą w ręku! Zewnętrzny jego wygląd przedstawiał się tak:
Spod smętnie obwisłych kres pilśniowego kapelusza, którego barwy, wieku i kształtu najbystrzejszy
myśliwiec nie zdołałby określić, z plątaniny czarnego zarostu wyzierał nos tak
straszliwych rozmiarów, że mógł na każdym słonecznym zegarze służyć za przyrząd do rzucania
cienia. Z powodu potężnego zarostu widać było z całej twarzy, oprócz organu powonienia,
tylko małe, rozumne oczka, nadzwyczaj


Strony: