Winnetou - Tom I

Autor: Karol May

gdy na nim siadam.
Chodźmy, dostałem zawrotu głowy! Ale nie na darmo widziałem, jak
strzelacie i jeździcie na koniu. Możecie mi wierzyć.
Poszliśmy do domu; on do siebie, a ja do mego mieszkania. Henry nie pokazał się tego
dnia ani w ciągu dwóch następnych, a ja także nie miałem sposobności udać się do niego. Ale
na trzeci dzień zajrzał do mnie po południu, wiedząc, że jestem wolny.
– Czy macie ochotę przejść się ze mną? – zapytał.
– A dokąd?
– Do pewnego dżentelmena, który chciałby was poznać.
– Dlaczego mnie?
– Proszę sobie wyobrazić: nie widział jeszcze nigdy greenhorna.
– Dobrze. Pójdę i zaznajomię się z nim. Henry miał dziś tak filuterną i przedsiębiorczą minę
jak jeszcze nigdy. Jego zachowanie kazało mi się domyślać, że przygotowuje jakąś niespodziankę.
Przeszliśmy przez kilka ulic i wstąpiliśmy do jakiegoś biura z szerokimi, szklanymi
drzwiami od ulicy. Henry wpadł tam tak prędko, że nie zdążyłem dokładnie przeczytać
złotych liter na szybach, zdawało mi się jednak, że zobaczyłem słowa;


Strony: