Winnetou - Tom I

Autor: Karol May

przypuścił, młodzieńcze; sądziłem, że będziecie leżeli po pierwszym
skoku. Nie zapłacicie oczywiście nic, a jeżeli chcecie mi sprawić przyjemność, to przyjdźcie
jeszcze i nauczcie tę bestię rozumu. Nie idzie mi w tym wypadku o jakich dziesięć dolarów,
ale o wiele więcej, bo to nie jest koń tani, gdy więc się stanie posłuszny, wtedy ja na tym dużo
zyskam.
– Jeśli sobie życzycie, to jestem gotów wyświadczyć wam tę grzeczność.
Henry nie odezwał się ani słowem od czasu, kiedy zsiadłem; przypatrywał mi się tylko,
kiwając głową. Naraz klasnął w ręce i zawołał:
– Ten greenhorn, to istotnie nadzwyczajny albo raczej niezwykły greenhorn! Mało nie
zdusił na śmierć tego konia, zamiast dać się rzucić na piasek. Kto was tego nauczył, sir?
– Przypadek. Swojego czasu dostał się w moje ręce półdziki ogier z puszty8 węgierskiej,
który nie pozwalał nikomu wsiąść na siebie. Powoli i dzięki wytrwałości opanowałem go,
choć wprost z narażeniem życia.
– Dziękuję za takie bestie! Wolę mój stary fotel, który się nie sprzeciwia,


Strony: