Winnetou - Tom I

Autor: Karol May

nie zrzuci go z siodła – odpowiedział Henry. –
Cóż wy na to, mr. Corner? Pozwolicie mu się wdrapać na waszego deresza?
Handlarz zmierzył mnie badawczym wzrokiem, potem potrząsnął głową i odrzekł:
– Kościec zdaje się dobry i giętki; zresztą młodzi ludzie nie łamią karku tak łatwo jak starsi.
Jeżeli ten dżentelmen chce spróbować deresza, to nie mam nic przeciwko temu.
Wydał odpowiednie rozkazy i niebawem dwaj stajenni wyprowadzili ze stajni osiodłanego
konia. Był bardzo niespokojny i usiłował się wyrwać. Stary mr. Henry zląkł się o mnie i prosił,
żebym zaniechał próby, ale ja się po pierwsze, nie bałem, a po drugie, uważałem tę sprawę
za rzecz honoru. Kazałem sobie podać bicz i przypiąć ostrogi i po kilku daremnych próbach,
przeciwko którym koń bronił się jak mógł, znalazłem się na siodle.
W tym samym momencie stajenni odskoczyli czym prędzej, a deresz zrobił skok wszystkimi
czterema nogami w górę, a potem drugi w bok. Utrzymałem się na siodle, chociaż nie
miałem jeszcze nóg w strzemionach. Spieszyłem się, by je prędko


Strony: