Winnetou - Tom I

Autor: Karol May

odszedłem.
Nie przeczuwałem, jak ważny miał się stać dla mnie ów wieczór, a tym mniej, że ciężka
rusznica, którą Henry nazwał "starą flintą", oraz niegotowy jeszcze sztucer odegrają w mym
przyszłym życiu tak wielką rolę. Cieszyłem się jednak myślą o następnym poranku, gdyż
strzelałem już rzeczywiście dużo i dobrze i byłem pewien, że popiszę się przed moim osobliwym
starym przyjacielem.
Stawiłem się u niego punktualnie o godzinie szóstej rano. Czekał już na mnie, przywitał się
ze mną, a po jego surowej, lecz poczciwej twarzy przebiegł lekki, jakby drwiący uśmiech.
– Witam, sir! – rzekł. – Macie minę zwycięzcy. Czy zdaje wam się, że traficie w mur, o
którym wczoraj mówiłem?
– Spodziewam się.
– Well, zaraz spróbujemy. Ja wezmę lżejszą strzelbę, a wy poniesiecie rusznicę, bo nie
chce mi się taszczyć takiego ciężaru.
Henry przewiesił sobie przez plecy lekką dwururkę, a ja wziąłem "starą flintę". Gdyśmy
przybyli na strzelnicę, nabił obydwie strzelby i oddał najpierw dwa strzały ze swojej. Potem

Strony: