Winnetou - Tom I

Autor: Karol May

A więc i na Dzikim Zachodzie?
– Także nie.
– A zatem zupełny greenhorn. Mimo to gada tak, jak gdyby był pradziadkiem wszystkich
Indian i żył już tutaj od stu lat ! Człowieku, nie wyobrażajcie sobie, że napędzicie mi stracha!
A gdyby nawet było tak, jak przedstawiacie, to wiedzcie, że wcale nie zamierzam zakładać
fabryki broni. Jestem człowiek samotny i chcę samotnym pozostać. Nie mam ochoty ujadać
się ze stu lub więcej robotnikami.
– Moglibyście uzyskać patent na swój wynalazek, sprzedać go i dużo na tym zarobić.
– O to się nie troszczcie, sir! Dotychczas miałem dość na swoje potrzeby; spodziewam się,
że i nadal biedy nie zaznam. Teraz zabierajcie się do domu! Nie będę dłużej słuchał pisku
ptaszka, który musi najpierw wylecieć z gniazda, zanim się nauczy śpiewać.
Nie obraziłem się za te szorstkie słowa. Taka była jego natura, me wątpiłem ani na chwilę,
że dobrze mi życzył. Polubił mnie i chciał z pewnością pomagać mi, jak mógł, pod każdym
względem. Podawszy mu na pożegnanie rękę, którą on silnie potrząsnął,


Strony: