Winnetou - Tom I

Autor: Karol May

czy
trzeba wystrzelić od razu dwadzieścia pięć nabojów, jeden za drugim?
– Chyba nie.
– A zatem! To żelazo będzie obracającym się walcem,
a dwadzieścia pięć otworów zawierać będzie tyleż nabojów. Przy każdym strzale walec
posunie następny nabój ku lufie. Długie lata nosiłem się z tym pomysłem, długo nic mi się nie
udawało; teraz jest nadzieja, że się to jakoś sklei. Już obecnie jako rusznikarz mam dobre
imię, ale potem stanę się sławny, bardzo sławny i zarobię dużo pieniędzy.
– A w dodatku obciążycie swoje sumienie! Patrzył na mnie przez chwilę zdumiony, po
czym zapytał:
– Sumienie? Jak to?
– Sądzicie, że morderca może mieć czyste sumienie?
– Rany boskie! Czy chcecie powiedzieć, że jestem mordercą?
– Teraz jeszcze nie.
– Albo że nim zostanę?
– Tak, gdyż pomoc w morderstwie jest taką samą zbrodnią jak morderstwo.
– Niech was diabli porwą! Nie będę pomagał w żadnym morderstwie! Co wy wygadujecie?
– Oczywiście nie w pojedynczym, ale masowym.
– Jak to? Nie rozumiem was.

Strony: