Winnetou - Tom I

Autor: Karol May

naukę?
– O ósmej rano.
– To wstąpcie do mnie o szóstej. Pójdziemy na strzelnicę, gdzie wypróbowuję moje strzelby.
– Czemu tak wcześnie?
– Bo nie chce mi się dłużej czekać. Zawziąłem się, żeby was przekonać, jaki z was greenhorn.
No teraz dość już; mam coś o wiele ważniejszego do roboty. Uporał się widocznie z
5 well (ang.) – dobrze, w porządku, zatem, no
13
lufą, bo wyjął z szafy wieloboczny kawałek żelaza i zaczął opiłowywać jego rogi. Zauważyłem
na powierzchni każdego rogu otwór. Henry pracował nad tym z taką uwagą, że zapomniał
prawie zupełnie o mojej obecności. Oczy mu się iskrzyły, gdy od czasu do czasu przypatrywał
się swojemu dziełu; biła z nich, rzekłbym, miłość. Ten kawałek żelaza miał widocznie
dla niego wielką wartość. Ponieważ zaciekawiło mnie to, zapytałem:
– Czy to będzie część strzelby?
– Tak – odrzekł, jak gdyby sobie przypomniał, że
jeszcze jestem.
– Nie znam systemu broni z tego rodzaju częścią składową. – Wierzę. Taki ma dopiero
powstać. Będzie


Strony: