Winnetou - Tom I

Autor: Karol May

odpowiedź.
Na te słowa odłożył lufę, którą gwintował, wstał, zbliżył się do mnie, utkwił we mnie
zdziwione oczy i zawołał:
– Strzelbę do ręki, sir? Tego się po mnie nie spodziewajcie! Moje strzelby dostają się tylko
w takie ręce, którym razem z nimi mogę powierzyć mój honor!
– Ja mam właśnie takie ręce – stwierdziłem. Spojrzał na mnie tym razem z boku, usiadł,
zaczął znowu pracować nad lufą, mrucząc pod nosem:
– Taki greenhorn! Gotów mnie naprawdę rozzłościć swoim zuchwalstwem! Nie przejmowałem
się tym, ponieważ go znałem. Wyjąłem cygaro i zapaliłem. Mój gospodarz milczał
może kwadrans, ale dłużej nie wytrzymał. Podniósł lufę pod światło, popatrzył przez nią i
zauważył:
– Strzelać to nie to samo, co patrzeć na gwiazdy lub odczytywać napisy ze starych cegieł
Nabuchodonozora. Zrozumiano? Czy mieliście kiedy strzelbę w ręku?
– Miałem.
– Kiedy?
– Dość dawno.
– A czyście mierzyli i wypalili kiedykolwiek?
– Tak.
– I trafiliście?
– Oczywiście.
Na to


Strony: