Winnetou - Tom I

Autor: Karol May

wreszcie przyszedłem do niego, i ton, z jakim mnie przyjął
nie odpowiadając na moje powitanie.
– Gdzieżeście to siedzieli wczoraj, sir?
– W domu.
– A przedwczoraj?
– Także w domu.
– Nie zawracajcie mi głowy!
– Mówię prawdę, mr. Henry!
– Pshaw! Takie żółtodzióby, jak wy, nie siedzą w gnieździe, ale wciskają się wszędzie,
gdzie mogą, tylko nie tam, gdzie powinny.
– Powiedzcież łaskawie, gdzież to powinienem być.
– Tu, u mnie. Zrozumiano? Już dawno chciałem was o coś zapytać.
– Czemuż tego nie uczyniliście?
– Bo mi się nie chciało. Rozumiecie?
– A kiedy wam się zechce?
– Może dzisiaj.
– A więc pytajcie śmiało – wezwałem go, siadając wysoko na warsztacie, przy którym pracował.
Spojrzał mi w twarz zdziwiony, potrząsnął karcąco głową i zawołał:
11
– Śmiało! Jak gdybym takiego greenhorna, jak wy, miał dopiero pytać o pozwolenie, czy
mogę z nim mówić!
– Greenhorna? – odrzekłem marszcząc czoło, gdyż poczułem się dotknięty. – Przypuszczam,

Strony: