Winnetou - Tom I

Autor: Karol May

dzieci wskutek jakiegoś okropnego wypadku. Nie mówił o tym
nigdy, ale domyśliłem się z niektórych wzmianek, że wymordowano ich podczas jakiegoś
napadu. Ten straszny cios, spowodował zapewne szorstkość jego obejścia. On sam może nawet
nie wiedział, jak bardzo bywał grubiański, w głębi duszy jednak pozostał łagodny i dobrotliwy.
Nieraz widziałem, jak oczy mu zachodziły łzami, ilekroć opowiadałem o ojczyźnie i
moich rodakach, do których byłem i jestem przywiązany całym sercem.
Nie mogłem długi czas zrozumieć, dlaczego ten stary człowiek właśnie mnie, młodemu i
obcemu, okazywał tyle przychylności, aż raz sam mi to powiedział. Przychodził do mnie często,
przysłuchiwał się udzielanym przeze mnie lekcjom, a po ich zakończeniu zabierał mnie z
sobą na miasto. Raz nawet zaprosił mnie do siebie w gościnę. Tego rodzaju wyróżnienie nikogo
jeszcze z jego strony nie spotkało, dlatego wahałem się, czy mam skorzystać z zaproszenia.
Ale moje ociąganie nie podobało mu się widocznie. Dziś jeszcze przypominam sobie
wściekłą minę, jaką zrobił, gdy


Strony: