Walka o Meksyk

Autor: Karol May

nim! — zawołał Maksymilian z głębokim niezadowoleniem.
— Nie mogę milczeć. Odradzałem podpisanie dekretu, niestety bezskutecznie. Od chwili, gdyśmy nazwali republikanów mordercami i tak ich zaczęliśmy traktować, mają podwójne prawo tak samo postępować z nami. Jeżeli arcyksiążę Maksymilian dostanie się w ich ręce, wytoczą mu proces, nie oglądając się na opinię mocarstw ani na głos historii.
— Byłoby to okropne!
— Rozstrzelają nas jak pospolitych morderców.
— Prędzej zginę z szablą w dłoni!
— Nie zawsze zdarza się sposobność do takiej śmierci.
— A więc jak uniknąć takiej śmierci? Jest jakiś sposób?
— Jest. Ale tylko jeden. — Jaki?
— Ucieczka.
— Nigdy!
— To ostatni ratunek.
— Nie chcę, nie mogę…
— Ja bym z tego skorzystał.
— Okrzyczano by pana tchórzem.
W oczach generała pojawiły się ostre błyski.
— Najjaśniejszy panie, mam nadzieję, że generał Mejia jest zbyt dobrze znany, aby go ktokolwiek uważał za tchórza. Czy ktoś nazwał Bonapartego tchórzem dlatego, że uciekł z Egiptu i Rosji?


Strony: