Walka o Meksyk

Autor: Karol May

boję się śmierci na polu walki, ale nikt przecież nie odważy się targnąć na życie potomka Habsburgów. Byłaby to zbrodnia dokonana na pomazańcu bożym.
Mejia zaprzeczył ruchem ręki.
— Znajdą się tacy, najjaśniejszy panie. Mieszkańcy tego kraju nie uznają cesarza.
— Pomszczono by moją śmierć!
— Kto taki?
— Mocarstwa.
— Co zrobiły dotychczas Anglia i Hiszpania? Po prostu wycofały wojska. A Francja? Napoleon również wycofał się w samą porę. Jakież mocarstwo nas pomści?
— Historia — Maksymilian powiedział te słowa z najgłębszą wiarą. — Przyszłe pokolenia będą musiały potępić naszych sędziów.
— Historia? Przyszłe pokolenia? Może potępią, a może nie… Niech wasza cesarska mość łaskawie i obiektywnie rozważy to, co powiem. Prawdziwy Meksykanin nie uznaje cesarza Meksyku. Nazywa arcyksięcia austriackiego intruzem, który wbrew prawu skąpał kraj w morzu krwi.
— Generale, używa pan mocnych słów!
— Wyrażają one jasno poglądy republikanów, najjaśniejszy panie. Proszę nie zapominać o dekrecie z 3 listopada.
— Nie mów mi o


Strony: