Walka o Meksyk

Autor: Karol May

/> W pokoju panowała głucha cisza. Przed chwilą obaj mężczyźni skończyli rozmowę. Wreszcie cesarz, nie odwracając się od okna, zapytał:
— A więc Puebla jest również stracona?
— Nieodwołalnie, najjaśniejszy panie.
— Mam jednak wrażenie, że można by ją odzyskać. Czyż nie rozporządzamy piętnastoma tysiącami ludzi?
— Nie możemy rozdzielić sił. Escobedo zagraża nam poważnie.
— Przecież jest jeszcze w Zacatecas!
— Ale jego przednie straże są tak wysunięte, że spodziewać się ich tu można już za trzy dni.
Cesarz odwrócił się gwałtownie i popatrzył przenikliwie na Mejię.
— Ach, generale! Obawiasz się Escobeda? Meija nie odpowiedział.
— No i co? — nalegał Maksymilian. — Mówże!
— Nigdy nie lękałem się nikogo i jego też się nie boję, nie mogę jednak zaprzeczyć, że jest to jeden z najlepszych generałów, jakich znam. Przez wzgląd więc na mojego cesarza nie wolno mi go lekceważyć i przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji, każdą muszę gruntownie rozważyć.
— Pytam raz jeszcze, generale: nie ma szans na odbicie Puebli?


Strony: