Walka o Meksyk

Autor: Karol May

rodzaju, nie poparty powstaniami w innych miastach, byłby szaleństwem.
— Ależ i w kilku innych miastach miały miejsce podobne wypadki!
— Co takiego?!
— Tak. Oto wykaz, senior! Mam wrażenie, że ten ruch zataczać będzie coraz szersze kręgi.
— Przynosi mi pan wspaniałą nowinę! Czy ręczy senior za jej prawdziwość?
— Głową.
Generał przejrzał kartkę.
— Myśli pan, że się udało?
— Jestem o tym przekonany.
Miramon z trudnością opanował uśmiech politowania.
— Czy ta wiadomość — pytał dalej — jest przeznaczona tylko dla mnie?
— Nie. Miałem nadzieję, że będę mógł ją przekazać osobiście cesarzowi.
— Chce pan stanąć przed cesarzem? — generał udał zdziwienie.
— Proszę o pozwolenie.
— Wystarczy, że ja, wódz naczelny, jestem poinformowany.
— Wiem o tym, senior. Ale jako poddany, chciałbym choć raz w życiu popatrzeć z bliska na swego władcę. Mam nadzieję, że wiadomości, które przywiozłem, upoważniają mnie do tego.
— Przyznaję — Miramon udał wahanie — że faktycznie zasłużył pan na


Strony: