Walka o Meksyk

Autor: Karol May

odezwał się wreszcie — Że prowadzimy ryzykowną grę?
— Co też panu przychodzi do głowy?! — obruszył się Orbanez.
— Mam pewne obiekcje. Wydajemy cesarza w ręce Juareza. Jak on to oceni?
— Jestem przekonany, że będzie nam wdzięczny.
— W każdym razie, aby Juarez mógł schwytać lwa, my musimy stać się przynętą. I nie wierzę, bo to świadczyłoby o głupocie, że Zapoteka puści wolno swego wroga i rywala, jakim bez wątpienia jest dla niego Maksymilian.
— Znam Juareza. To szlachetny człowiek. Potrafi być wdzięczny.
— Nic mnie nie obchodzi szlachetność, natomiast wdzięczność interesuje mnie, i to nawet bardzo. Niech pan wprowadzi tego człowieka.
Po raz pierwszy Hilario stanął, przed przewodniczącym tajnego związku. Generał Miramon przyjrzał mu się uważnie.
— Powiedziano mi — odezwał się po chwili — że przybywa pan z Santa Jaga. Co chce mi senior zameldować?
— Do miasta wkroczył oddział żołnierzy i zatknął na murach sztandary cesarza.
Miramon zmarszczył czoło.
— Chciał pan zapewne powiedzieć: „oddział szaleńców”. Krok tego


Strony: