Walka o Meksyk

Autor: Karol May

no… Nie spodziewałem się, że będzie aż tak posłuszny! Wykorzystajmy go do końca, bo to przydatne narzędzie, a potem zniszczmy.
— Zrobi pan z niego kozła ofiarnego?
— Oczywiście. Nasza skóra jest mi droższa. Przypominam panu, że wszystkie powstania wymienione w spisie, z wyjątkiem zajść w Santa Jaga, są fikcją. Zresztą, wcale mi nie żal Hilaria. Ukrywa coś przede mną, a przeczuwam, że to nie lada łotrostwo. Jeśli on nie zginie, my obaj i Miramon — wymieniając nazwisko generała, ściszył głos — odpowiemy za wszystko głową.
— Zaprowadzę go teraz do cesarza — major podszedł do drzwi.
— Przedtem niech go pan skontaktuje z Miramonem. Generał jest w swojej rezydencji, w klasztorze La Gruz.
— Gdzie się będę mógł spotkać z panem?
— Natychmiast opuszczam Queretaro. Wszystkie wiadomości proszę przesłać do mojego domu w Tuli.
Grubas wyszedł z pokoju bocznymi drzwiami. Orbanez po chwili wrócił do czekającego Hilaria.
— Pójdziemy najpierw do generała Miramona — powiedział z miną łaskawego dobroczyńcy — do koronowanych głów trudno się dostać bez


Strony: