Walka o Meksyk

Autor: Karol May

powstanie zwolenników cesarza.
— To naprawdę pomyślna wiadomość. Jakie to miejscowości?
— Służę wykazem.
Orbanez chwilę czytał, a potem rzekł z chytrze udanym zdumieniem:
— Ależ to nieprawdopodobne! Przecież wszystkie te miasta leżą na tyłach wojsk Juareza. Czy można uważać, że akcja się udała?
— W całym tego słowa znaczeniu. Sam byłem świadkiem jednej.
— Mówi pan o Santa Jaga?
— Tak. Widziałem, jak do miasta wkroczyło wojsko i zatknęło sztandar na murach klasztoru.
— A jak na to zareagowała ludność?
— Entuzjastycznie. Gdy nadszedł ranek, zaczęła wznosić okrzyki na cześć Maksymiliana.
— Czy chciałby pan to powtórzyć jego cesarskiej mości?
— Będzie to dla mnie prawdziwy zaszczyt.
— Zaraz pana zaprowadzę do cesarza. Proszę chwilę zaczekać. Major wyszedł do przyległego pokoju. Siedział tam… Arrastro.
— No, jakże się ten doktor zachowuje? — spytał szeptem grubas.
— Bez zarzutu.
— Potwierdza wszystko?
— Tak. Powiada nawet, że był obecny przy powstaniu w Santa Jaga.
— No,


Strony: