Walka o Meksyk

Autor: Karol May

tam! Przecież nie pan obsadził klasztor wojskiem. A zresztą
— roześmiał się — odkąd to pan tak bardzo troszczy się o pacjentów? A może przyczyna pańskiego niepokoju jest całkiem inna?
Oczywiście Arrastro nie mylił się. Hilario myślał o więźniach zamkniętych w lochach. Obawiał się, że tajemnica może się wydać. Odpowiedział jednak ostrym tonem:
— Zupełnie nie rozumiem, o co panu chodzi. Mnie chodzi tylko o dobro szpitala.
— Nie ma więc powodu do zmartwienia. Wojsko wkroczyło nocą do klasztoru, rano zaś zdobyło Santa Jaga.
— Czy to pewne?
— Tak. Nie byłem wprawdzie przy tym, jestem jednak przekonany, że wszystko poszło gładko. Przecież nikt nie mógł stawiać oporu. Podobnie było w dziewięciu innych miastach. Oto ich wykaz — podał jakąś kartkę doktorowi.
— Mam zatrzymać tę listę?
— Tak. Przekaże ją pan w Queretaro majorowi Orbanezowi, adiutantowi generała Miramona.
— Czy major należy do naszego związku?
— To nie pańska sprawa. Ma się senior zameldować u majora, i kropka!
— Czy i w innych miejscowościach nasze akcje się


Strony: