Walka o Meksyk

Autor: Karol May

cudzej kuchni z pełną flaszeczką, której zawartość wlewa do kotła…
— Na Boga, to całkiem prawdopodobne! — zawołał Arbellez. — Co mogła zawierać buteleczka?
— Przyjrzałem się dobrze wodzie w kotle. Seniorita, czy gotowano w nim coś tłustego?
— Nie. W tym kotle nie gotuje się żadnych potraw. Służy wyłącznie do podgrzewania wody i codziennie jest myty. Wczoraj nawet kazałam go wyszorować piaskiem i napełnić świeżą wodą źródlaną.
— Na powierzchni pływają drobne oczka tłuszczu.
— Trucizna?! — wykrzyknął przerażony Arbellez. — Przyprowadźcie tę starą, głuchą sukę i przynieście dwa króliki.
Za chwilę powrócili do kuchni ze zwierzętami. Umoczono w wodzie małe kawałki chleba i dano je zwierzętom. Organizm królików zareagował błyskawicznie: po dwóch minutach oba zdechły. Zaraz potem — jakby gwałtownie czymś uderzona — padła suka.
— Trucizna, naprawdę trucizna! — rozległy się przerażone głosy.
— Niestety — potwierdził Gerard. — To chyba sok trującej rośliny, którą Indianie z Kalifornii nazywają menel–bale, czyli liść śmierci.


Strony: