Walka o Meksyk

Autor: Karol May

sztabie?
— Senior, pan przecież wie, że…
— Och! — przerwał Juarez. — Domyślam się, że waha się pan, czy mi powiedzieć, iż pańskie życie jest dla pana i dla tych, którzy za panem od lat tęsknią, zbyt cenne, by je poświęcić sprawie, która pana bezpośrednio nie dotyczy.
— Tak, senior. Myślę, że nie weźmie mi pan tego za złe.
— Oczywiście! W pełni pana rozumiem. I nie wątpię w pańską odwagę. Pańskie wyjątkowe zdolności cenię zaś ogromnie. Dlatego też prosiłbym, aby pan u mnie pracował jako lekarz. Medycy są tu nam bardzo potrzebni. Mamy ich niewielu, na przykład zaledwie jednego chirurga.
— Na jak długo życzyłby sobie pan mnie zatrzymać?
— Na czas nieokreślony. W każdej jednak chwili może pan odejść, jeśli uzna to za słuszne.
— Z radością przyjmuję tę ofertę, panie prezydencie. Uścisnęli sobie dłonie.
— A więc sprawa załatwiona — uśmiechnął się Juarez. — Dziękuję serdecznie. Kto z panem przyjechał do mnie oprócz porucznika Ungera?
— Bawole Czoło, Niedźwiedzie Serce, Sępi Dziób, Piorunowy
Grot i Mały Andre.

Strony: