Walka o Meksyk

Autor: Karol May

się udało — mruknął Juarez.
— A ja obiecuję, że wykonam zadanie.
— Oby! Oby tylko ów człowiek podporządkował się panu!
— Maksymilian? Przecież potrafi myśleć!
— Zobaczymy.
— Czy mogę pokazać ten list arcyksięciu?
— Tak.
— A innym?
— Nie. Niech pan nie zapomina, że gdyby moi zwolennicy dowiedzieli się, iż uczyniłem cokolwiek dla uratowania arcyksięcia, nie darowaliby mi tego. Mimo pańskiego młodego wieku ufam panu i trzeba to powiedzieć wprost… oddaję się w pańskie ręce przeświadczony, że nie nadużyje pan mojego zaufania.
Kurt chciał coś odpowiedzieć, ale Zapoteka nie dopuścił go do głosu:
— Uczyniłem wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli Maksymilian mimo wszystko wpadnie w ręce moich żołnierzy, żadna siła już go nie uratuje. Nie jestem absolutnym władcą, muszę się liczyć z wolą ludu. Dlatego proszę Boga, aby pomógł panu zrealizować pańskie zamiary.
Teraz Juarez zwrócił się do Sternaua:
— Pański przyjaciel musi jak najprędzej jechać do Queretaro. Tym bardziej, że senioricie Emilii grozi niebezpieczeństwo. Tam jest


Strony: