Walka o Meksyk

Autor: Karol May

przekonany, że zostanie kiedyś moim następcą. A teraz przejdźmy do bieżących wydarzeń. Czy wie pan, gdzie leży Puebla?
— Oczywiście. Między stolicą a portem Veracruz. Przejeżdżałem przez to miasto.
— Zdobyliśmy je. Maksymilian Habsburg jest zgubiony: Odcięliśmy drogę do portu. Nie wymknie się.
— Senior, błagam o litość dla niego! — Kurt złożył prosząco ręce.
— Ja również! — dodał Sternau.
Juarez spojrzał na nich i pokręcił głową. Twarz mu rozjaśnił łagodny wyraz, tak rzadki dla niego.
— Sądziłem, że zna mnie pan, senior Sternau — uśmiechnął się.
— I ja tak myślę. Uważam pana za mocnego człowieka o niezłomnym charakterze. Każdy swój plan, każde zamierzenie przeprowadza pan konsekwentnie. Ale nie kieruje się pan wyłącznie rozumem, lecz także i sercem. Dlatego spodziewani się, że prośba nasza będzie wysłuchana.
— Czego właściwie spodziewacie się po mnie?
— Że pozwoli pan na ucieczkę arcyksięcia!
— A jeżeli się nie zgodzę?
— To niechże go pan chociaż nie skazuje na śmierć.
— Seniores, za dużo ode


Strony: