Walka o Meksyk

Autor: Karol May

dotyka.
— Nie mamy takiej flaszeczki.
— Hm — mruknął Gerard. — Jest wilgotny. Dałbym głowę, że jeszcze przed paroma minutami zatykał butelkę. Ten, kto tu był, zgubił go i albo nie szukał wcale, albo nie mógł znaleźć w ciemności.
— Po co mu była ta butelka? — zdziwił się Arbellez. — Nic nie pojmuję.
— Na pewno rozwiążemy tę zagadkę — zapewnił traper. Podszedł do okna. — Nie ulega wątpliwości, że nasz nieproszony gość wszedł tędy. Na parapecie zostało jeszcze trochę wilgotnej ziemi. — Oświetlił latarką podłogę obok kotła z wodą. — Tu również leży grudka lepkiego błota. Senior Arbellez, jaki stąd wniosek?
— Że ten kiep kręcił się koło kotła.
— Oczywiście! I tu przecież zgubił korek. Można więc sądzić, że w kuchni otworzył butelkę. Zachodzą dwie ewentualności. Po pierwsze: obcy człowiek wchodzi w nocy do cudzej kuchni, aby napełnić małą flaszeczkę wodą z kotła. Co pan na to? — zwrócił się do Arbelleza.
— Zupełnie nielogiczne. Na podwórzu jest wody pod dostatkiem.
— A więc po drugie: obcy człowiek wkrada się do


Strony: