Walka o Meksyk

Autor: Karol May

nasze głowy. Ale sprawiedliwy Bóg nam dopomógł. Zaczęliśmy odnosić zwycięstwa. Moglibyśmy również zawołać: „Biada zwyciężonym!” Mamy do tego jeszcze większe prawo. Lecz nie wołamy tak. Nie chcemy niesprawiedliwości i okrucieństwa. Dochodzimy tylko swych praw, a wobec wroga chcemy postępować zgodnie z prawem. Zna pan słowa Biblii: „oko za oko, ząb za ząb”? Otóż tak właśnie postępuje się na prerii, ale nie tylko…
— Okrutne to hasło — przerwał Kurt. — Narody cywilizowane… Juarez był wzburzony.
— Niech pan nie mówi o cywilizacji! — zawołał. — Gdy Pantera Południa morduje i grabi wokoło, nikt nie wątpi, że to po prostu drapieżne zwierzę w ludzkiej skórze. Gdy Cortejo oświadcza, że chce zostać prezydentem, powszechnie traktuje się go jako śmiesznego zarozumialca. Dlaczego więc nie ma tak jednoznacznej opinii o Napoleonie i Maksymilianie? Zbrojnie napadłszy na Bogu ducha winny kraj, niczym się przecież nie różnią od Botokudów, Komanczów, Kurdów i innych dzikusów, a tym samym należy ich uznać za barbarzyńców. Wspomniał pan o narodach cywilizowanych. I one jednak, nie zaprzeczy pan,


Strony: