Walka o Meksyk

Autor: Karol May

pan prezydentem Meksyku? Juarez ściągnął brwi.
— Co znaczy to pytanie? Czyżbym nim nie był? Kurt nie dał się zbić z tropu.
— Przypominam, że nie wygłaszam tu prywatnych opinii.
— Proszę więc odpowiedzieć zgodnie z obiektywnymi faktami: kto mnie pozbawił władzy i godności prezydenta?
— Napoleon i Maksymilian.
— Oni? Sam pan w to nie wierzy. I zapewniam pana, że w ciągu kilku tygodni zawładnę całym Meksykiem. Powtarzam raz jeszcze: oni tę wojnę przegrali.
— A pan będzie sędzią Maksymiliana… Jaka kara mu grozi?
— Zostanie rozstrzelany.
— Czy można ot tak, po prostu rozstrzelać członka rodziny cesarskiej?
— Stanie przed sądem.
— Sąd ten musi pamiętać, kim jest oskarżony. Arcyksiążę austriacki zasługuje chyba na pewne względy.
— Kto liczy na względy, ten sam powinien był je stosować wobec swoich przeciwników. Każdego złodzieja, oszczercę, buntownika, wywołującego wojny domowe, karze się jednakowo; jego rodowód czy pochodzenie nie ma tu nic do rzeczy. Im zaś kto przebieglejszy, tym okrutniejszą poniesie karę.
— To surowe


Strony: