Walka o Meksyk

Autor: Karol May

warunkach cesarz Maksymilian nie utrzyma się długo. Jakie jest pańskie zdanie, panie prezydencie?
Juarez lekceważąco machnął ręką.
— Nazywa pan tego człowieka cesarzem? Jakim prawem?
— Wiele państw uznało go za cesarza.
— Ale nie od tych państw zależy suwerenność Meksyku! Zresztą, gdyby nawet było inaczej, ich rządy powinny przewidzieć, że owa cesarska parodia w Meksyku prędzej czy później musi się skończyć. I oto nadeszła ta chwila. A jeśli o mnie idzie, to nigdy nie znałem żadnego Maksymiliana Meksykańskiego. Znam jedynie niejakiego Maksymiliana Habsburga, który pozwolił, aby Napoleon uczynił z niego marionetkę. Proszę więc nie nazywać go w mojej obecności cesarzem Maksymilianem.
— Jak, zdaniem pana, potoczą się jego losy?
— Senior Unger, mówi pan otwarcie i jasno. Ja również będę szczery. Jeżeli Maksymilian zechce opuścić nasz kraj dobrowolnie i szybko, nie przeszkodzę mu w tym. Jeżeli jednak będzie się ociągać, biada mu!
— Jak to mam rozumieć?
— Po prostu. Rząd meksykański wytoczy mu proces.
— Kto utworzy rząd? —Ja.
— Zostanie


Strony: