Walka o Meksyk

Autor: Karol May

pożegnawszy się z Gerardem, Marianem, Grandeprise’em i Petersem wyruszyli do Zacatecas jeszcze tego samego dnia przed wieczorem. Po trzydziestu sześciu godzinach szczęśliwie dotarli na miejsce.
Sternau i Kurt natychmiast zameldowali się u prezydenta. Juarez był bardzo zajęty, ale gdy go powiadomiono, kto prosi o posłuchanie, zaraz ich przyjął.
Zazwyczaj niewylewny, z dystansem traktujący ludzi, teraz witał ich serdecznie. Podszedł do Sternaua i wyciągnął do niego obie ręce, zawołał z uśmiechem, który rzadko gościł na jego twarzy:
— Czy wzrok mnie nie myli, senior?! A więc to nieprawda, że znów był pan w niewoli?
— Niestety prawda, senior. Znalazłem się wraz z przyjaciółmi w beznadziejnym położeniu. Ratunek zawdzięczamy temu oto młodzieńcowi. Pozwól, senior, że go przedstawię: porucznik huzarów gwardii Kurt Unger.
Kurt skłonił się elegancko.
— Unger? Unger? Pańskie nazwisko nie jest mi obce — powiedział Juarez po chwili namysłu.
— Ależ pan ma pamięć, senior! Przed laty pomógł pan przekazać do Niemiec przesyłkę dla mnie, zawierającą kosztowności z królewskiego


Strony: