Walka o Meksyk

Autor: Karol May

rozmiękła, bo służba niekiedy wylewała przez okno wodę. Ujrzał wyraźne ślady stóp. Jakiś człowiek niewątpliwie tą drogą wchodził do kuchni i z niej wychodził.
— To nie vaquero — stwierdził Gerard. — Intruz miał niewielkie stopy i nosił delikatne obuwie. Później odrysuję ich kształt na papierze. Może mi się przydać. No, nic tu już po nas. Chodźmy do kuchni!
Polecił, by dobrze ją oświetlono, po czym wraz z domownikami dokładnie przeszukał wszystkie kąty, piec, meble. Potem prosił Marię Hermoyes, by sprawdziła, czy nic nie zginęło. Stara kobieta po chwili oświadczyła, że nie zauważyła nic podejrzanego.
— Nie rozumiem — powiedziała — czego tu szukał ten człowiek.
— Mam nadzieję, że zaraz się dowiemy. Kto wyszedł z kuchni ostatni, seniorita?
—Ja.
— Czy opuszczając ją miała pani w ręku jakąś butelkę?
— Nie.
Gerard schylił się i podniósł mały korek, leżący na ziemi obok niskiego kotła z wodą. Maria chciała go wziąć do ręki i obejrzeć, ale Gerard nie pozwolił.
— Nigdy za dużo ostrożności! Niech pani mu się przyjrzy, ale nie


Strony: