Walka o Meksyk

Autor: Karol May

towarzysze?
— Na drugim podwórku — odpowiedział Kurt. — Tam dopiero będziecie mogli sobie użyć. Zsiadajcie z koni.
Zasadzka była znakomicie przygotowana. Ledwie weszli na dziedziniec, otoczono ich i rozbrojono. Stało się to tak szybko, że żaden z nich nie zdążył nawet dobyć noża czy rewolweru.
Teraz dopiero nasi przyjaciele, mogli pogratulować sobie zwycięstwa. Ostatnich jeńców zamknięto w celach, posłano po alkalda i sprowadzono go do klasztoru. Sporządził szczegółowy protokół. Jeden z punktów głosił, że bracia Cortejowie, Josefa i Landola mają pozostać w lochu do dyspozycji prezydenta. Pilnować ich będzie Mariano, Gerard, Grandeprise i marynarz Peters.
Przed południem przygalopował Sępi Dziób z meldunkiem, że dwustu strzelców Juareza zbliża się do Santa Jaga. Istotnie, wkrótce oddział ten, dowodzony przez majora, przybył do klasztoru. Sternau przypomniał sobie, że poznał już tego oficera nad Rio Grandę del Norte. Kiedy opowiedział mu, w jaki sposób obezwładniono dwustu żołnierzy, dysponując tak niewielką liczbą ludzi, major nie mógł się nachwalić pomysłowości i precyzji wykonania


Strony: