Walka o Meksyk

Autor: Karol May

natychmiastową pomoc. Podziękował serdecznie, ale stanowczo odmówił.
— Nasz plan unieszkodliwienia owych dwustu zbirów — uzasadnił — wymaga tylko dwóch osób. W przeciwnym razie, mógłby się nie powieść. Będziecie mi natomiast potrzebni w końcowej fazie akcji. Nad ranem. Wtedy na pewno zwrócę się do was.
Niedawni więźniowie — z wyjątkiem hrabiego Fernanda, który leżał w łóżku — czuli się stosunkowo nieźle, byli pogodni i weseli. Do ich beztroskiego nastroju przyczynił się niewątpliwie personel szpitalny, okazujący im uprzejmość i życzliwość. Nikt z tego zespołu nie mógł wprost uwierzyć, że to, co opowiadali byli jeńcy, jest prawdą. Dla Sternaua i jego towarzyszy nie ulegało natomiast wątpliwości, że lekarze i pielęgniarze, a także służba klasztorna nie mają nic wspólnego ze zbrodniczą działalnością doktora Hilaria.
Sternau niewiele spał tej nocy. Około czwartej zszedł do podziemi. Miał dosyć czasu, by rozsypać proszek na korytarzu. W pół godziny później opuścił klasztor Kurt. Wyszedł przez otwartą bramę i schodził w dół szosą prowadzącą do miasteczka. Gdy znalazł się u


Strony: