Walka o Meksyk

Autor: Karol May

pan?
— Do licha! Sępi Dziób miałby nie dojechać? Zupełnie tak, jak gdyby tytoń, który żuję, nie umiał znaleźć mojej gęby, gdy poczuję nań ochotę!
— Pojedzie więc pan?
— Z najwyższą przyjemnością. Chodzi zapewne o tych dwustu ananasów, których zamierzamy uwięzić w podziemiach?
— Tak. Złoży pan komendantowi raport i poprosi o przesłanie odpowiedniej liczby żołnierzy.
— Dobrze. Przed południem wrócę.
— Martwię się tylko czy panu uwierzą. — wtrącił Grandeprise.
— Niech pana o to głowa nie boli. Przejeżdżałem przez to miasteczko z seniorem Kurtem i odwiedziliśmy komendanta. A zresztą zna mnie osobiście. Byliśmy razem nad Rio Grandę podczas spotkania Juareza z lordem Drydenem. Miał wówczas stopień podporucznika, dziś jest majorem. W tym kraju ludzie awansują błyskawicznie. A więc idę do venty po konia. Za dziesięć minut ruszam w drogę!
Była już noc, gdy Sternau wrócił do towarzyszy, odpoczywających w szpitalnej sali. Zdał im pokrótce relację z tego, co razem z Kurtem odkrył w klasztorze i co zamierzają robić. Niemal wszyscy zaoferowali


Strony: