Walka o Meksyk

Autor: Karol May

bezwonnym, ciemnobrązowym pyłem.
— To właśnie ten proszek — powiedział Manfredo i wycofał się na korytarz.
W środku został Sternau i Kurt.
Spróbujmy — zaproponował doktor.
Wziął do ręki szczyptę proszku i rozsypał ją na wilgotnej ziemi. Potem cofnął się kilka kroków i rzucił na to miejsce mały kawałek płonącego knota. W jednej chwili pojawił się na ziemi żółtosiny płomień i niemal równocześnie poczuli tak okropny smród, że obydwaj co sił w nogach wybiegli z piwnicy.
— Wszystko pójdzie dobrze — powiedział Kurt. — Nie mamy tu już nic do roboty.
Przed piwniczką czekali na nich Sępi Dziób i Grandeprise.
Odprowadzili Manfreda do celi. Kiedy szli na górę, Sternau zwrócił się do Sępiego Dzioba:
— Słyszałem, że przybył senior ze stolicy, gdzie jest teraz główna kwatera Juareza?
— W Zacatecas. Wszystkie miejscowości, położone na północ od tego miasta, są również obsadzone przez jego wojska.
— A jak się nazywa najbliższa, w której stacjonują?
— Nombre de Dios. Dobry jeździec może tam dotrzeć w ciągu nocy.
— A


Strony: