Walka o Meksyk

Autor: Karol May

wojska.
— Doskonale! Zrozumieją więc, że bez walki nie dostaną twierdzy…
— I że — wpadł mu w słowo Kurt — wszedłszy ukrytym wejściem, obezwładnią załogę bez trudu.
— No dobrze. A co potem? Będą ich przecież dwie setki i w dodatku dobrze uzbrojonych — wtrącił Sępi Dziób.
Sternau zamyślił się.
— Mam pewien pomysł — powiedział po chwili. — Doktor Hilario obezwładnił nas przecież jakimś proszkiem…
— A czy można go zastosować wobec tak wielkiej liczby ludzi? — wątpił Kurt.
— Dlaczego nie? — ożywił się Sępi Dziób. — Przypuśćmy, że znajdziemy taki korytarz, w którym zmieści się, w szeregu, dwustu żołnierzy, i do tego będzie zamknięty drzwiami z jednego i drugiego końca. Wcześniej rozsypiemy proszek na całej długości. A potem zapalimy z obu stron, jak zrobił to Hilario i uciekniemy. A oni znajdą się w potrzasku. Bo to płonące i dymiące świństwo na pewno rozejdzie się po całym korytarzu.
— Hm. Plan jest oczywiście wykonalny — powiedział po zastanowieniu Sternau — ale czy znajdziemy ten proszek? — Podszedł do Manfreda i zapytał:


Strony: