Walka o Meksyk

Autor: Karol May

Czy staruch zatrudnił seniora na miejsce Manfreda? Pozwól nam uciec, a w nagrodę dam milion dolarów.
— Milion? Ty draniu i kłamco! Nie masz przecież ani grosza. Zabiorę ci wszystko, nawet twoje nędzne życie!
— Nie zrobiłem przecież nic złego!
— Nic złego, szubrawcze?! Zapytaj mojego przyjaciela! Grandeprise oświetlił latarką stojącego przy drzwiach Sternaua.
Cortejo poznał go od razu.
— O Boże! Sternau! — wrzasnął, jakby zobaczył ducha.
Pablo Cortejo i Josefa także spojrzeli w tamtą stronę i zdrętwieli z przerażenia.
— Wolny?! — syknęła Josefa. — Jak to może być?!
— A więc ten szatan nas oszukał! — jęknął Landola. — Niech go piekło pochłonie!
— Pierwej was to spotka — powiedział Sternau zbliżając się do nich. — Tak, oszukałem was. Już nie umkniecie sprawiedliwości. Opuścicie to miejsce tylko po to, by stanąć przed sądem i ponieść zasłużoną karę.
— Phi! — zawołał pogardliwie Landola. Kto nas zmusi do przyznania się?
— To jest zbyteczne. Ale gdyby co, znajdzie się sposób, by zmusić was do mówienia.
Po tej


Strony: