Walka o Meksyk

Autor: Karol May

zaspokojona, Sternau zapytał:
— Gdzie są ci trzej traperzy, o których mówiłeś?
— Zaraz ich zawołam.
Otworzył okno i wychylił się. Przez chwilę wzrok jego oswajał się z ciemnością. Starał się wypatrzeć przyjaciół.
— Gerard! — powiedział półgłosem. — Chodźcie tutaj! Wszystkie drzwi pozamykane, wejdźcie więc po kolei przez okno. Pomogę wam.
Gerard rzucił lasso, Kurt je złapał i wraz z Piorunowym Grotem, Sternauem i dwoma Indianami trzymał ze wszystkich sił. Po chwili trzej kompani porucznika byli już w pokoju. Na twarzach ich odmalował się wyraz niekłamanego zdziwienia.
— Do licha! — zaklął Sępi Dziób. — Co za niespodzianka! To przecież oni!
— Tak, we własnych osobach — roześmiał się Sternau. — Jesteśmy wam niezmiernie wdzięczni, że zainteresowaliście się naszym losem.
— Drobiazg! Ale, do stu piorunów, nie kalkuluję, jak się udało temu młodzieńcowi wyciągnąć was z tych kazamatów bez naszej pomocy?!
— Wyjaśnienia zostawmy na później — rzekł Kurt. — Zostańcie tutaj i zaopiekujcie się naszymi przyjaciółmi. Nie wiadomo, co się


Strony: