Walka o Meksyk
Autor: Karol May
pukał w bramy niebieskie.
Po chwili ktoś mocno uścisnął Kurta. Był to Piorunowy Grot.
— Ach, to ty, stryju! — porucznik odwzajemnił uścisk. Pozostali również dziękowali wybawcy.
— Czy to możliwe, byś był tu sam? — zapytał zawsze skrupulatny Sternau.
— W budynku tak, ale na dziedzińcu są moi przyjaciele: Czarny Gerard, Sępi Dziób i Grandeprise. Chodźmy więc na górę. Niebezpieczeństwo nie minęło. Kto wie, czy ten szatan Hilario nie ma wspólników. Musimy zachować jak największą ostrożność.
Kurt podtrzymał ojca prawą ręką, a latarkę trzymał w lewej. Pozostali szli za nimi, na samym zaś końcu Sternau. Zawsze o wszystkim pamiętający, zawsze opanowany, teraz też wziął klucze od Kurta i zamykał dokładnie każde drzwi, przez które przechodzili. Zrobiło się już bardzo późno. Klasztor pogrążony był we śnie. Toteż nie zauważeni przez nikogo dotarli do gabinetu doktora Hilaria.
Paliło się tu światło. Było cicho i przytulnie. Poczuli się więc całkowicie bezpieczni. Potoczyła się żywa rozmowa. Kurt został zasypany mnóstwem pytań. Kiedy już pierwsza ciekawość została
Po chwili ktoś mocno uścisnął Kurta. Był to Piorunowy Grot.
— Ach, to ty, stryju! — porucznik odwzajemnił uścisk. Pozostali również dziękowali wybawcy.
— Czy to możliwe, byś był tu sam? — zapytał zawsze skrupulatny Sternau.
— W budynku tak, ale na dziedzińcu są moi przyjaciele: Czarny Gerard, Sępi Dziób i Grandeprise. Chodźmy więc na górę. Niebezpieczeństwo nie minęło. Kto wie, czy ten szatan Hilario nie ma wspólników. Musimy zachować jak największą ostrożność.
Kurt podtrzymał ojca prawą ręką, a latarkę trzymał w lewej. Pozostali szli za nimi, na samym zaś końcu Sternau. Zawsze o wszystkim pamiętający, zawsze opanowany, teraz też wziął klucze od Kurta i zamykał dokładnie każde drzwi, przez które przechodzili. Zrobiło się już bardzo późno. Klasztor pogrążony był we śnie. Toteż nie zauważeni przez nikogo dotarli do gabinetu doktora Hilaria.
Paliło się tu światło. Było cicho i przytulnie. Poczuli się więc całkowicie bezpieczni. Potoczyła się żywa rozmowa. Kurt został zasypany mnóstwem pytań. Kiedy już pierwsza ciekawość została
Strony:
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- 8
- 9
- 10
- 11
- 12
- 13
- 14
- 15
- 16
- 17
- 18
- 19
- 20
- 21
- 22
- 23
- 24
- 25
- 26
- 27
- 28
- 29
- 30
- 31
- 32
- 33
- 34
- 35
- 36
- 37
- 38
- 39
- 40
- 41
- 42
- 43
- 44
- 45
- 46
- 47
- 48
- 49
- 50
- 51
- 52
- 53
- 54
- 55
- 56
- 57
- 58
- 59
- 60
- 61
- 62
- 63
- 64
- 65
- 66
- 67
- 68
- 69
- 70
- 71
- 72
- 73
- 74
- 75
- 76
- 77
- 78
- 79
- 80
- 81
- 82
- 83
- 84
- 85
- 86
- 87
- 88
- 89
- 90
- 91
- 92
- 93
- 94
- 95
- 96
- 97
- 98
- 99
- 100
- 101
- 102
- 103
- 104
- 105
- 106
- 107
- 108
- 109
- 110
- 111
- 112
- 113
- 114
- 115
- 116
- 117
- 118
- 119
- 120
- 121
- 122
- 123
- 124
- 125
- 126
- 127
- 128
- 129
- 130
- 131
- 132
- 133
- 134
- 135
- 136
- 137
- 138
- 139
- 140
- 141
- 142
- 143
- 144
- 145
- 146
- 147
- 148
- 149
- 150
- 151
- 152
- 153
- 154